Menu Zamknij

Czy innowacje są możliwe tylko w e-commerce, czyli o odrywaniu metki.

Zasadniczo handel elektroniczny jest rozwinięciem koncepcji sprzedaży wysyłkowej.

W pierwotnym założeniu sprzedaż taka miała zapewnić dostępność towaru w miejscach, w których brak było tradycyjnych punktów sprzedaży, lub ich oferta była ograniczona. W ten sposób przykładowo można było zapewnić dostawy mieszkańcom wielkich obszarów Ameryki, gdzie nie dotarły jeszcze sieci tradycyjne.

Ale z czasem handel elektroniczny z jedynego dostępnego kanału sprzedaży stał się zamiennikiem kanału tradycyjnego. Powody były dość oczywiste – dostęp do znacznie szerszej oferty niż tej oferowanej w sklepach, oraz wygodne dostarczenie towarów do domu.

Oczywiście wzrost sprzedaży elektronicznej w okresie pandemii był (i jest) spowodowany znacznym ograniczeniem w dostępie do sieci sklepów naziemnych. Nie jest natomiast efektem jakichś nadzwyczajnych zmian innowacyjnych w samej formule e-handlu.

Przez długi okres główne działania usprawniające w e-commerce były skierowane na obniżkę kosztów, zatem koncentrowały się na automatyzacji i mechanizacji procesów logistycznych, obsługi zamówienia, wysyłki, itp.

Dopiero od niedawna zarządzający zaczęli się skupiać na pozyskiwaniu ruchu, albowiem o klienta w Internecie jest trudniej niż w galerii handlowej. Działania te skupiają się na sposobach prezentacji oferty (zdjęcia 3d, virtual reality, video) oraz szerokim marketingu.

Rzadko albo wcale dotyczą ceny.

A przecież jedną z głównych cech handlu niestacjonarnego jest zerwanie twardej relacji pomiędzy produktem a jego ceną, widoczną trwale na metce, opakowaniu czy też półce/regale.

To zaś oznacza, że przed sprzedającymi otwiera się ogromne pole do prostej zmiany cen. Dynamicznej, szybkiej i wielokrotnej. Cena jest głównym magnesem dla kupującego. Umiejętne stosowanie obniżek dla grup produktowych czy wybranych towarów może znacząco przyciągnąć klienta do naszego sklepu.

Popatrzmy teraz na proces zmiany ceny w sklepie tradycyjnym. Sprzedawca musi albo dokonać fizycznego zaklejenia starej ceny na metce, albo zmienić oznaczenie ceny (tzw cenówkę) na półce czy regale.

Takie czynności są przede wszystkim czasochłonne, ale i kosztowne, angażują pracowników, są możliwe do wykonania tylko w określonej skali i w określonych momentach.

Wyobraźmy sobie jednak, że produkt na półce nie jest oznaczony ceną a jedynie kodem, a po zeskanowaniu tego kodu możemy na ekranie smartfona lub stacjonarnego urządzenia w sklepie uzyskać cenę tego produktu oraz inne związane z nim informacje.

W tym momencie (pomijając aspekty prawne) mamy całość informacji o produkcie umieszczoną w naszym systemie informatycznym i de facto uzyskujemy ów efekt „oderwania” fizycznej metki od towaru jak w przypadku e-handlu.

Wówczas zmieniamy jedynie informacje w systemie (cenę), a skanowanie kodu za każdym razem pokaże aktualne dane. Otwiera to zatem przed handlem stacjonarnym ogromne możliwości jakie dają szybkie i dynamiczne przeceny.

Możemy to połączyć z różnego rodzaju zabawami i konkursami z udziałem klientów, np. pseudoaukcjami, obniżkami cen w bardzo krótkich okresach, obniżkami połączonymi z akcjami w mediach społecznościowych, programach lojalnościowych i wszelkimi innymi działaniami z obszaru marketingu zaangażowanego.

W zasadzie klient będący w sklepie może otrzymać dokładnie taka sama informację o produkcie jak na stronie internetowej z tą przewagą, że produkt ów może fizycznie dotknąć.

A zatem poprzez wykorzystanie technologii, zyskujemy w handlu tradycyjnym funkcjonalności dostępne do tej pory jedynie w e-commerce. Może to być ogromny skok jakościowy w wyprowadzeniu handlu naziemnego na wyższy, również cyfrowy poziom.

Znaczenie takich innowacji może być znacznie większe niż w e-handlu, ponieważ mamy szansę na przyciągnięcie klientów szybciej i taniej z wykorzystaniem wszystkich dotychczasowych zalet leżących po stronie sklepów tradycyjnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *